„Patrzę na ludzi i wiem, że są prawdziwi, ale wszystko wygląda jak we śnie.”
„Mam wrażenie, jakbym oglądał własne życie przez szybę.”
„Czuję się, jakby moje ciało nie było moje.”
Jeśli kiedykolwiek doświadczył_ś podobnych odczuć, prawdopodobnie były one nie tylko nieprzyjemne, ale również przerażające. Wiele osób obawia się wtedy, że traci kontakt z rzeczywistością lub rozwija poważną chorobę psychiczną.
Badania pokazują jednak, że w większości przypadków jest inaczej. Takie doświadczenia określa się mianem derealizacji i depersonalizacji. Są one formą dysocjacji – sposobu, w jaki mózg może reagować na silny stres, przeciążenie lub traumę. Coraz więcej badań wskazuje również, że osoby autystyczne mogą doświadczać tych zjawisk częściej niż populacja ogólna, choć sam autyzm nie jest ich bezpośrednią przyczyną.
Spis treści:
- Czym są derealizacja i depersonalizacja?
- Co dzieje się wtedy w mózgu?
- Jak osoby autystyczne opisują derealizację?
- Dlaczego tak trudno o tym opowiedzieć?
- Dlaczego osoby autystyczne mogą doświadczać tego częściej?
- Dlaczego mózg robi coś takiego?
- Co może nasilać derealizację?
- Co może pomóc?
- Kiedy warto zgłosić się po pomoc?
Czym są derealizacja i depersonalizacja?
Choć oba pojęcia często występują razem, opisują nieco inne doświadczenia.
Derealizacja
Derealizacja oznacza zmianę sposobu odczuwania otaczającego świata. Nie zmienia się sama rzeczywistość – zmienia się sposób, w jaki odbiera ją mózg.
Osoby doświadczające derealizacji opisują między innymi, że:
- świat wydaje się nierealny lub sztuczny,
- wszystko wygląda jak film albo sen,
- kolory są wyblakłe lub nienaturalnie intensywne,
- ludzie wydają się odlegli lub „jak aktorzy”,
- czas płynie inaczej niż zwykle.
Depersonalizacja
Depersonalizacja dotyczy natomiast własnego „ja”.
Może pojawić się wrażenie, że:
- ciało jest obce,
- emocje zostały odcięte,
- własny głos brzmi dziwnie,
- obserwujemy siebie z boku,
- wykonujemy czynności automatycznie, jak na autopilocie.
Dla wielu osób oba zjawiska pojawiają się jednocześnie.
Najważniejsze: to nie jest utrata kontaktu z rzeczywistością
Jedną z najważniejszych informacji płynących z badań jest to, że osoby doświadczające derealizacji zachowują świadomość rzeczywistości. Najczęściej mówią: „Wiem, że świat jest prawdziwy, ale nie wydaje się prawdziwy.”
To właśnie odróżnia derealizację od psychozy. W psychozie człowiek jest przekonany, że rzeczywistość rzeczywiście się zmieniła. W derealizacji problem dotyczy sposobu jej odczuwania, a nie przekonań o niej.
Co dzieje się wtedy w mózgu?
Choć naukowcy nadal badają dokładne mechanizmy derealizacji, obecne wyniki sugerują, że jest ona związana ze zmianami w funkcjonowaniu sieci mózgowych odpowiedzialnych za przetwarzanie emocji, uwagi i integrację informacji sensorycznych.
Badania neuroobrazowe wskazują między innymi na udział:
- ciała migdałowatego,
- płatów czołowych,
- płatów skroniowych,
- połączeń między różnymi obszarami mózgu odpowiedzialnymi za przetwarzanie bodźców i emocji.
Nie oznacza to uszkodzenia mózgu. Znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że mózg przechodzi w tryb ochronny, zmieniając sposób przetwarzania informacji. Można to porównać do komputera, który ogranicza działanie części programów, gdy zaczyna się przegrzewać. System nadal działa, ale niektóre funkcje zostają czasowo ograniczone, aby zapobiec większym problemom.
Jak osoby autystyczne opisują derealizację?
Badania naukowe pomagają zrozumieć mechanizmy derealizacji, ale równie ważne są doświadczenia osób, które przeżywają ją na co dzień. W rozdziale poświęconym dysocjacji u osób autystycznych Katherine Reuben i Ayden Parish przytoczyli wypowiedzi setek dorosłych osób w spektrum. Choć każda z nich opisywała swoje doświadczenia inaczej, wiele relacji miało wspólne elementy.
Część badanych mówiła o poczuciu, jakby świat oddalał się, a oni sami przestawali być jego aktywnymi uczestnikami. Inni opisywali to jako wycofanie się do „bezpiecznego miejsca” wewnątrz siebie, z którego obserwują rzeczywistość, ale nie czują już pełnego kontaktu z otoczeniem.
Jedna z uczestniczek badania opisała to w następujący sposób: Czuję, jakbym wycofywała się z zewnętrznej części swojego ciała i chowała do środka – do małego pokoju za oczami. Automatycznie odgradzam się od zbyt silnych bodźców, emocji i myśli. Tworzę między sobą a światem ścianę, która ma mnie chronić.
Inna osoba wspominała sytuację publicznego wystąpienia. Pamiętała jedynie początek przemówienia i dziwne wrażenie, że jej dłonie należą do kogoś innego. Resztę wydarzeń znała tylko z opowieści innych uczestników. Sama nie pamiętała większości tego dnia, mimo że funkcjonowała pozornie normalnie.
Autorzy podkreślają jednak bardzo ważną rzecz: doświadczenia derealizacji i depersonalizacji u osób autystycznych nie różnią się zasadniczo od tych obserwowanych u osób neurotypowych. Różnica polega przede wszystkim na tym, co najczęściej je wywołuje. W relacjach osób autystycznych wielokrotnie powracały takie czynniki jak przeciążenie sensoryczne, długotrwały stres, maskowanie, konflikty społeczne czy doświadczenia traumatyczne.
Dla wielu uczestników derealizacja nie była więc „dziwnym zaburzeniem”, ale reakcją organizmu na sytuację, w której napięcie stawało się zbyt duże.
Dlaczego tak trudno o tym opowiedzieć?
Jednym z powodów, dla których derealizacja bywa późno rozpoznawana, jest trudność w opisaniu własnych doświadczeń. Jak opowiedzieć komuś, że świat wydaje się nierealny, skoro jednocześnie wiemy, że jest prawdziwy? Jak wyjaśnić, że własne ciało wydaje się obce, choć doskonale zdajemy sobie sprawę, że nadal jest nasze?
Osoby doświadczające derealizacji często obawiają się, że zostaną uznane za „szalone”, dlatego przez długi czas nikomu o tym nie mówią. Inni szukają przyczyn wyłącznie w chorobach neurologicznych lub okulistycznych. Przegląd badań Wilkhoo i współpracowników pokazuje, że wiele osób trafia najpierw do neurologa, okulisty czy lekarza rodzinnego, zanim zostanie skierowanych do psychologa lub psychiatry.
U osób autystycznych sytuację dodatkowo komplikują trudności z rozpoznawaniem i nazywaniem własnych stanów wewnętrznych. Badania wskazują, że częściej występują u nich różnice w interocepcji oraz aleksytymia, czyli trudność w identyfikowaniu i opisywaniu emocji. W efekcie zamiast powiedzieć: „Jestem przeciążony i bardzo się boję”, osoba może jedynie zauważyć, że „świat nagle przestał wydawać się prawdziwy”.
To właśnie dlatego tak ważna jest psychoedukacja. Zrozumienie, czym jest derealizacja i z czego może wynikać, nie usuwa objawów natychmiast, ale często znacząco zmniejsza lęk. Świadomość, że nie jest to oznaka „utraty zmysłów”, lecz znana nauce reakcja dysocjacyjna, pomaga odzyskać poczucie bezpieczeństwa i ułatwia sięgnięcie po odpowiednią pomoc.
Dlaczego osoby autystyczne mogą doświadczać tego częściej?
Badania nie pokazują, że derealizacja jest objawem autyzmu. Pokazują natomiast, że osoby autystyczne znacznie częściej doświadczają czynników, które zwiększają ryzyko wystąpienia dysocjacji.
Przewlekłe przeciążenie sensoryczne
Dla wielu osób autystycznych codzienność oznacza funkcjonowanie w środowisku pełnym bodźców. Hałas, światło, zapachy, tłum ludzi czy konieczność jednoczesnego przetwarzania wielu informacji mogą prowadzić do znacznego przeciążenia układu nerwowego. Autorzy badań sugerują, że u części osób derealizacja może być sposobem, w jaki mózg próbuje ograniczyć napływ nadmiaru bodźców. Badani opisywali, że w czasie przeciążenia świat stawał się odległy, a ciało funkcjonowało niemal automatycznie.
Przewlekły lęk
Zaburzenia lękowe występują u osób autystycznych znacznie częściej niż w populacji ogólnej. Jednocześnie lęk jest jednym z najlepiej udokumentowanych czynników sprzyjających derealizacji i depersonalizacji. Im dłużej organizm pozostaje w stanie wysokiego pobudzenia, tym większe prawdopodobieństwo uruchomienia mechanizmów ochronnych.
Trauma może wyglądać inaczej
Kiedy słyszymy słowo „trauma”, często myślimy o pojedynczym dramatycznym wydarzeniu. W przypadku wielu osób autystycznych źródłem traumy mogą być również doświadczenia rozciągnięte w czasie, takie jak:
- wieloletni bullying,
- ciągłe niezrozumienie,
- odrzucenie społeczne,
- życie w nieustannym napięciu,
- brak możliwości bycia sobą.
Autorzy podkreślają, że właśnie takie codzienne doświadczenia mogą prowadzić do przewlekłego stresu i zwiększać podatność na dysocjację.
Maskowanie
Wiele dorosłych osób autystycznych przez lata uczy się ukrywać swoje naturalne zachowania, dostosowując się do oczekiwań otoczenia. To zjawisko określane jest jako maskowanie. Badani opisywali, że po wielu latach odgrywania społecznie akceptowanej roli zaczynali mieć trudność z odpowiedzią na pytanie: „Kim właściwie jestem?”
Niektórzy mówili wręcz o poczuciu obserwowania siebie z zewnątrz lub odgrywania roli przez całe życie. Choć maskowanie samo w sobie nie powoduje derealizacji, może sprzyjać poczuciu oddzielenia od własnych emocji i potrzeb.
Wypalenie autystyczne
Coraz więcej badań opisuje również zjawisko wypalenia autystycznego. Przewlekłe maskowanie, przeciążenie sensoryczne, wysoki poziom stresu oraz brak odpowiedniego wsparcia mogą prowadzić do stanu głębokiego wyczerpania. Autorzy sugerują, że właśnie wtedy ryzyko doświadczeń dysocjacyjnych może wzrastać.
Dlaczego mózg robi coś takiego?
Paradoksalnie odpowiedź może być uspokajająca. Obecna wiedza sugeruje, że derealizacja nie jest „błędem” mózgu, ale raczej próbą ochrony przed przeciążeniem. Kiedy poziom stresu staje się zbyt wysoki, układ nerwowy może ograniczyć intensywność przeżywania emocji i bodźców zewnętrznych. Dzięki temu człowiek może przetrwać bardzo trudną sytuację.
Problem pojawia się wtedy, gdy taki stan utrzymuje się długo lub zaczyna pojawiać się coraz częściej.
Co może nasilać derealizację?
Badania wskazują na kilka czynników, które często poprzedzają pojawienie się objawów:
- przewlekły stres,
- silny lęk,
- napady paniki,
- przeciążenie sensoryczne,
- brak snu,
- długotrwałe zmęczenie,
- doświadczenia traumatyczne,
- niektóre substancje psychoaktywne.
Wiele osób zauważa, że objawy nasilają się po kilku dniach intensywnego funkcjonowania bez odpowiedniej regeneracji.
Co może pomóc?
Nie istnieje jedna metoda, która całkowicie eliminuje derealizację. Badania wskazują jednak kilka kierunków postępowania, które mogą zmniejszać nasilenie objawów.
Ograniczanie przeciążenia
Jeśli derealizacja pojawia się jako reakcja na przeciążenie, warto przyjrzeć się źródłom codziennego stresu. Pomocne może być:
- planowanie regularnych przerw,
- ograniczanie nadmiaru bodźców,
- korzystanie z pomocy sensorycznych, jeśli są potrzebne,
- dbanie o przewidywalność dnia.
Nie chodzi o całkowite unikanie świata, ale o zmniejszenie przewlekłego obciążenia układu nerwowego.
Sen i regeneracja
Zmęczenie oraz niedobór snu należą do czynników często związanych z nasileniem objawów. Regularny sen nie jest prostym „lekarstwem”, ale stanowi jeden z podstawowych elementów wspierających pracę układu nerwowego.
Psychoedukacja
Samo zrozumienie, czym jest derealizacja, może znacząco zmniejszyć lęk. Wiele osób trafia do specjalisty przekonanych, że rozwijają psychozę lub chorobę neurologiczną. Świadomość, że derealizacja jest dobrze opisaną reakcją dysocjacyjną i nie oznacza utraty kontaktu z rzeczywistością, często pomaga przerwać błędne koło lęku.
Psychoterapia
Najlepiej udokumentowaną metodą leczenia pozostaje psychoterapia, szczególnie wtedy, gdy derealizacja współwystępuje z:
- zaburzeniami lękowymi,
- PTSD,
- depresją,
- doświadczeniami traumatycznymi.
Terapia nie polega na „pozbyciu się” derealizacji, ale na zmniejszeniu czynników, które ją podtrzymują.
Kiedy warto zgłosić się po pomoc?
Warto skonsultować się ze specjalistą, jeśli:
- objawy utrzymują się przez dłuższy czas,
- pojawiają się coraz częściej,
- utrudniają codzienne funkcjonowanie,
- wywołują silny lęk lub cierpienie.
Dobrze, aby specjalista miał doświadczenie zarówno w pracy z osobami autystycznymi, jak i z zaburzeniami lękowymi czy dysocjacyjnymi.
Pamiętaj!
Derealizacja i depersonalizacja należą do doświadczeń, które mogą budzić ogromny niepokój. Choć sprawiają wrażenie utraty kontaktu z rzeczywistością, badania pokazują, że w większości przypadków są one odwracalną reakcją przeciążonego układu nerwowego, a nie oznaką „utraty zmysłów”.
U osób autystycznych ryzyko ich wystąpienia może być większe nie dlatego, że wynikają z samego autyzmu, lecz dlatego, że częściej współwystępują z przewlekłym stresem, przeciążeniem sensorycznym, lękiem, traumą, maskowaniem i wypaleniem autystycznym.
Jeśli rozpoznajesz u siebie opisane doświadczenia, pamiętaj, że nie jesteś w tym sam. Zrozumienie mechanizmów stojących za derealizacją bywa pierwszym krokiem do odzyskania poczucia bezpieczeństwa. A gdy objawy utrzymują się lub znacząco utrudniają codzienne życie, warto sięgnąć po profesjonalne wsparcie – pomoc jest dostępna, a odpowiednio dobrane leczenie może przynieść wyraźną poprawę.
Źródła:
- Gatus, A. G., Jamieson, G. J., & Stevenson, B. S. (2022). Past and future explanations for depersonalization and derealization disorder: A role for predictive coding. Frontiers in Human Neuroscience, 16, 744487. https://doi.org/10.3389/fnhum.2022.744487
- Reuben, K. E., & Parish, A. (2022). Dissociation in Autism Spectrum Disorders: An Under-Recognized Symptom.
- Wilkhoo, H. S., Islam, A. W., Reji, F., Sanghvi, L., Potdar, R., & Solanki, S. (2024). Depersonalization-derealization disorder: Etiological mechanism, diagnosis and management. Discoveries, 12(2), e190. DOI: 10.15190/d.2024.09
- World Health Organization. (2024). ICD-11 for Mortality and Morbidity Statistics: 6B66 Depersonalization-derealization disorder.
- Zdankiewicz-Ścigała, E., Ścigała, D., Sikora, J., i in. (2021). Relationship between interoceptive sensibility and somatoform disorders in adults with autism spectrum traits: The mediating role of alexithymia and emotional dysregulation. PLOS ONE, 16(8), e0255460. https://doi.org/10.1371/journal.pone.0255460

