Przewlekłe zmęczenie, nasilona wrażliwość na bodźce, trudności z codziennymi obowiązkami czy poczucie, że nawet ulubione aktywności przestają dawać radość – to tylko niektóre objawy wypalenia autystycznego. Choć nie jest ono formalną diagnozą medyczną, coraz częściej pojawia się w badaniach i doświadczeniach osób autystycznych. O tym, czym jest wypalenie autystyczne, skąd się bierze i jak można mu zapobiegać, rozmawiamy z psycholożką Aleksandrą Koziołek.

Aleksandra Koziołek – psycholożka, edukatorka seksualna i słuchaczka studiów z seksuologii klinicznej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na co dzień pracuje wspierając dzieci, młodzież i dorosłych w ramach systemowej pracy z rodzinami. Prowadzi również konsultacje indywidualne oraz warsztaty psychoedukacyjne.
W swojej pracy szczególnie interesuje się tematami neuroróżnorodności, zdrowia psychicznego i seksualności. Pracuje z osobami autystycznymi i ADHD, a także z osobami LGBT+, zwracając uwagę na specyfikę doświadczeń grup, które często pozostają niedostatecznie reprezentowane w systemie wsparcia. Sama jest osobą neuroatypową, dzięki czemu łączy wiedzę specjalistyczną z perspektywą własnego doświadczenia.
Wypalenie autystyczne to termin, który pojawił się w sferze naukowej w ostatnich latach. Zacznijmy zatem od podstaw – czym właściwie jest wypalenie autystyczne? Jak je rozumieć?
Aleksandra Koziołek: W psychologii mówimy o różnych rodzajach wypalenia, ale wszystkie mają wspólny mianownik: jest procesem. Nie pojawia się nagle, tylko rozwija się stopniowo. To stan chronicznego przeciążenia psychofizycznego.
W przypadku osób w spektrum autyzmu mówimy o zjawisku specyficznym dla tej grupy. Wypalenie autystyczne wynika przede wszystkim z niedopasowania między potrzebami danej osoby a wymaganiami otoczenia. Oczywiście każda osoba autystyczna jest inna, ale istnieje pewien wspólny zestaw potrzeb wynikających ze specyfiki funkcjonowania naszych mózgów.
Wypalenie autystyczne nie jest obecnie odrębną jednostką diagnostyczną w klasyfikacjach ICD. Jednocześnie coraz częściej się o nim mówi, choć mam wrażenie, że wciąż bywa mylone z wypaleniem zawodowym. Gdy słyszymy słowo „wypalenie”, zwykle automatycznie myślimy o pracy, a przecież tutaj chodzi o coś znacznie szerszego.
Aleksandra Koziołek: Dokładnie. Wypalenie zawodowe jest od lat szeroko opisywane i badane. Oczywiście istnieją pewne podobieństwa, ale główna różnica polega na źródle przeciążenia. W przypadku wypalenia zawodowego centrum problemu stanowi praca – mogą to być konflikty, mobbing, nadmiar obowiązków, brak perspektyw rozwoju czy poczucie, że wkładany wysiłek nie przynosi oczekiwanej gratyfikacji.
Natomiast wypalenie autystyczne obejmuje wszystkie obszary życia. Praca może być jednym z czynników, ale nie jedynym. Źródła przeciążenia znajdują się często w różnych sferach codziennego funkcjonowania.
Wypalenie autystyczne szeroko bada, między innymi, Raymaker, która wymienia trzy charakterystyczne elementy: przewlekłe wyczerpanie, zwiększoną wrażliwość na bodźce oraz coś, co wiele osób szczególnie niepokoi – utratę wcześniej posiadanych umiejętności. Jak może to wyglądać w praktyce?
Aleksandra Koziołek: Na pierwszy plan zwykle wysuwa się właśnie ogromne wyczerpanie. To również bardzo często obserwuję w gabinecie. Osoby autystyczne często mają swoje pasje i zainteresowania, którym poświęcają dużo energii i uwagi. W stanie wypalenia brakuje sił nawet na rzeczy, które normalnie sprawiają przyjemność i dają poczucie satysfakcji.
Nie chodzi jednak wyłącznie o hobby czy dodatkowe aktywności. Bardzo często trudność sprawiają już podstawowe czynności, takie jak przygotowanie posiłku, zadbanie o codzienne obowiązki czy organizację dnia. O bardziej wymagających zadaniach, obowiązkach czy przyjemnościach nawet nie wspominając. Są to także objawy charakterystyczne dla depresji.
Pojawia się też pogorszenie funkcji wykonawczych (executive functions) – m.in. problemy z pamięcią, uwagą, planowaniem, rozwiązywaniem problemów czy organizowaniem działań krok po kroku. To zdolności, które na co dzień pomagają nam sprawnie funkcjonować, dlatego ich osłabienie bywa szczególnie dotkliwe.
W literaturze opisuje się również zmniejszoną zdolność do maskowania cech autystycznych. To dość logiczne – skoro już na starcie dysponujemy bardzo ograniczonymi zasobami energii, coraz trudniej jest utrzymywać strategie kamuflażu, które same w sobie są bardzo obciążające. W pewnym sensie staje się to mechanizmem, który dodatkowo napędza całe wypalenie. Mogą też wystąpić stany dysocjacyjne, czyli coś w rodzaju poczucia odcięcia, oderwania od rzeczywistości.
Skoro wypalenie autystyczne rozwija się stopniowo, to warto porozmawiać o tym, skąd właściwie się bierze. Na jakie sygnały i czynniki ryzyka powinny zwracać uwagę osoby autystyczne oraz ich bliscy?
Aleksandra Koziołek: Profilaktyka zaczyna się dużo wcześniej, zanim pojawi się wyczerpanie. Wiele procesów, które prowadzą do wypalenia, działa w tle i często nawet ich nie zauważamy.
Jednym z nich jest maskowanie. Nie zawsze jest ono w pełni świadome. Szczególnie osoby socjalizowane do roli kobiecej często przez lata uczą się dostosowywać do oczekiwań otoczenia w tak naturalny sposób, że przestają zauważać, ile energii je to kosztuje.
Duże znaczenie ma też dopasowanie środowiska do własnych potrzeb. Chodzi zarówno o kwestie sensoryczne – światło, hałas czy inne bodźce – jak i o codzienną organizację życia. Warto zastanowić się, co można zmienić, ograniczyć lub uprościć, zanim organizm zacznie sygnalizować przeciążenie.
Oczywiście nie każdy ma takie same możliwości. Dlatego ważne jest spojrzenie realistyczne: gdzie mogę sobie pomóc, z czego mogę zrezygnować, a gdzie mogę poprosić o wsparcie. Czasem będzie to zmiana środowiska pracy, czasem ograniczenie liczby obowiązków, a czasem skorzystanie z pomocy bliskich lub specjalistów. To często są proste rzeczy typu: jeśli muszę zrobić zakupy, a bodźce w sklepie mnie męczą, wkładam słuchawki i okulary przeciwsłoneczne.
Bardzo ważnym czynnikiem ochronnym jest również sieć wsparcia. Warto wiedzieć, do kogo możemy zwrócić się o pomoc i w jakich sytuacjach możemy odciążyć siebie.
Coraz więcej dorosłych osób otrzymuje diagnozę autyzmu dopiero po trzydziestce czy czterdziestce. Czy taka późna diagnoza może mieć związek z ryzykiem wypalenia?
Aleksandra Koziołek: Tak. W literaturze późna diagnoza jest wymieniana jako jeden z czynników ryzyka. W społeczności autystycznej często można spotkać się z komentarzami typu: „Od kiedy masz diagnozę, jesteś bardziej autystyczna”. Tymczasem zwykle nie chodzi o pojawienie się nowych cech, ale o to, że dana osoba przestaje wkładać tyle energii w ich ukrywanie.
Przez wiele lat wiele osób funkcjonuje bez zrozumienia, dlaczego pewne sytuacje są dla nich trudniejsze niż dla innych. Często towarzyszy temu poczucie niezrozumienia, wyobcowania albo wrażenie, że wszyscy dostali instrukcję obsługi życia społecznego, a one nie.
Dlatego diagnoza bywa źródłem ogromnej ulgi. Pozwala spojrzeć na własne doświadczenia z nowej perspektywy i lepiej zrozumieć własne potrzeby. Jednocześnie często prowadzi do stopniowego ograniczania maskowania, co z zewnątrz może sprawiać wrażenie, że ktoś stał się „bardziej autystyczny”, choć w rzeczywistości po prostu przestał ukrywać część swoich cech.
Wspomniałaś wcześniej o depresji. Wypalenie autystyczne i depresja mają wiele wspólnych objawów – zmęczenie, trudności z codziennym funkcjonowaniem czy spadek energii. Jak odróżnić te dwa stany?
Aleksandra Koziołek: To bardzo ważne pytanie, bo oba stany często współwystępują i rzeczywiście mają wiele punktów wspólnych. Zarówno w depresji, jak i w wypaleniu autystycznym możemy obserwować wyczerpanie, męczliwość czy trudności z wykonywaniem codziennych obowiązków.
Istnieją jednak pewne różnice. W depresji częściej pojawiają się obniżona samoocena, poczucie beznadziei, myśli rezygnacyjne lub samobójcze. Natomiast wypalenie autystyczne koncentruje się przede wszystkim wokół psychofizycznego wyczerpania, pogorszenia codziennego funkcjonowania oraz zwiększonej wrażliwości na bodźce.
Choć objawy mogą wyglądać podobnie, mechanizmy stojące za tymi stanami nie są takie same, dlatego tak ważna jest uważna diagnoza i indywidualne spojrzenie na doświadczenia konkretnej osoby. F
Wypalenie autystyczne nie jest obecnie formalną diagnozą. Jak wygląda to w praktyce gabinetowej? Co można zrobić, gdy ktoś doświadcza takich objawów, ale nie da się ich wpisać jako odrębnego rozpoznania?
Aleksandra Koziołek: Rzeczywiście nie możemy postawić diagnozy wypalenia autystycznego w formalnym sensie. Jednocześnie coraz więcej badań i materiałów pokazuje, że jest to realne doświadczenie wielu osób autystycznych, dlatego można o nim rozmawiać i uwzględniać je w procesie wsparcia.
Bardzo ważna jest tu samoświadomość. Kiedy rozumiemy, że pewne trudności wynikają z autyzmu, a nie z tego, że „coś jest z nami nie tak”, łatwiej jest rozpoznawać własne potrzeby, komunikować je i dbać o swoje granice. To z kolei stanowi jeden z najważniejszych elementów profilaktyki.
Czasem jednak nawet osoby po diagnozie mają trudność z zaakceptowaniem własnych ograniczeń. Wiedzą już, skąd wynikają ich doświadczenia, ale nadal próbują funkcjonować tak, jakby nic się nie zmieniło. W praktyce często oznacza to dalsze ignorowanie sygnałów przeciążenia i przekraczanie własnych granic.
A po czym można poznać, że zbliżamy się do momentu, w którym warto się zatrzymać? Jakie sygnały ostrzegawcze powinny zwrócić naszą uwagę?
Aleksandra Koziołek: Jednym z częstych błędów jest przekonanie, że wystarczy urlop albo kilka dni odpoczynku. Oczywiście regeneracja jest bardzo ważna, ale jeśli na co dzień funkcjonujemy w warunkach, które nas przeciążają, to nawet najlepsze wakacje nie rozwiążą problemu. Mogą przynieść chwilową ulgę, ale po powrocie bardzo szybko wrócimy do punktu wyjścia.
Dlatego warto zwracać uwagę na sygnały płynące z własnego ciała. Wiele osób autystycznych ma trudność z ich odczytywaniem, między innymi ze względu na częściej występujące trudności z rozpoznawaniem i nazywaniem własnych stanów wewnętrznych. Przez to łatwo przeoczyć moment, w którym organizm zaczyna wysyłać sygnały ostrzegawcze.
Pomocne może być świadome zatrzymywanie się w ciągu dnia i zadawanie sobie prostych pytań: „Jak się teraz czuję?”, „Czy czegoś potrzebuję?”, „Czy nie jestem już przeciążona lub przeciążony?”. Niektórym pomagają nawet ustawione przypomnienia, które zachęcają do krótkiego sprawdzenia własnego stanu.
Ogromne znaczenie ma również wsparcie innych ludzi. Dobrze jest mieć chociaż jedną osobę, przy której możemy być sobą, nie musimy stale się maskować i możemy otwarcie mówić o swoich doświadczeniach. Taka relacja często pomaga zauważyć sygnały przeciążenia, zanim przerodzą się one w pełnoobjawowe wypalenie.
Można też oczywiście skorzystać ze wsparcia specjalisty i tutaj chciałabym się na chwilę zatrzymać i wyjaśnić, czym różni się psycholog, psychoterapeuta i psychiatra, bo mam wrażenie, że nie zawsze jest to do końca jasne. Jeśli ktoś doświadcza codziennych trudności, przeciążenia czy objawów przypominających wypalenie autystyczne, do kogo najlepiej zgłosić się w pierwszej kolejności?
Aleksandra Koziołek: Psychiatra jest lekarzem i jako jedyny z tych specjalistów może przepisywać leki. Jeśli pojawia się potrzeba wsparcia farmakologicznego, psycholog lub psychoterapeuta mogą skierować do psychiatry. Warto jednak pamiętać, że same leki nie rozwiązują źródła problemu – mogą pomóc złagodzić objawy, ale nie zastąpią pracy nad przyczynami trudności.
Jeśli chodzi o wybór między psychologiem a psychoterapeutą, nie ma jednej dobrej odpowiedzi. To zależy od sytuacji konkretnej osoby. Czasem wystarczy kilka lub kilkanaście spotkań z psychologiem, żeby lepiej zrozumieć swoje trudności, uporządkować pewne kwestie i wypracować skuteczne strategie radzenia sobie.
Jeżeli jednak problemy okazują się bardziej złożone lub mają głębsze podłoże, pomocna może być psychoterapia, czyli długofalowy proces pracy nad sobą. Warto też pamiętać, że istnieją różne nurty psychoterapii, które różnią się sposobem pracy i założeniami.
Niezależnie od wybranego specjalisty, dobrze jest szukać osoby, która ma doświadczenie w pracy z osobami autystycznymi lub szerzej – z osobami neuroatypowymi. Znajomość specyfiki autyzmu często pozwala lepiej zrozumieć zgłaszane trudności i dobrać adekwatne formy wsparcia.
Wróćmy do sposobów radzenia sobie z wypaleniem autystycznym. Jednym z częstych objawów jest wycofywanie się z kontaktów społecznych i potrzeba odcięcia się od nadmiaru bodźców. Jak odpoczywać w taki sposób, żeby rzeczywiście odzyskiwać zasoby, a nie pogłębiać przeciążenie?
Aleksandra Koziołek: Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy, to bardzo częsta dziś tendencja do regulowania napięcia za pomocą ekranów i mediów społecznościowych. To rozwiązanie jest łatwo dostępne, szybkie i daje natychmiastową gratyfikację, dlatego wiele osób automatycznie po nie sięga.
Problem polega na tym, że choć może nam się wydawać, że odpoczywamy, nasz mózg wcale nie dostaje wtedy prawdziwej przerwy. Scrollowanie dostarcza ogromnej liczby bodźców i informacji, które musimy nieustannie przetwarzać. W efekcie organizm może być nadal przeciążony, mimo że spędziliśmy godzinę czy dwie „na odpoczynku”.
Dlatego warto świadomie sprawdzać, czy forma regeneracji, którą wybieramy, rzeczywiście pomaga nam się wyciszyć. Odpoczynek powinien obejmować nie tylko ciało, ale również układ nerwowy. Social media mogą przynieść chwilową ulgę, ale często są raczej szybkim remedium niż rzeczywistą regeneracją. Przeciwwagą do tego może być przebywanie w naturze – od spaceru w parku czy lesie po odpoczynek na kocu nad rzeką lub na łące. Super formą wyciszenia i odstresowania, która ma swoje zastosowanie w terapiach, jest kontakt z roślinami i praca w ogrodzie. Szczególnie ucieszy to osoby wkręcone w rośliniarstwo, ale może będzie też inspiracją do wyhodowania nowego zainteresowania;)
Spójrzmy jeszcze na temat z perspektywy bliskich. Jak rozpoznać, że ktoś może doświadczać wypalenia autystycznego? Na co zwrócić uwagę?
Aleksandra Koziołek: Jednym z pierwszych sygnałów może być zmiana w sposobie komunikacji. Osoba przeciążona może mieć trudność z prowadzeniem rozmów, odpowiadać krócej niż zwykle albo potrzebować innych form komunikacji niż mowa. Czasem zdarza się, że mówienie staje się po prostu zbyt wyczerpujące.
Można też zauważyć większą tendencję do wycofywania się z aktywności społecznych, rezygnowania ze spotkań czy szukania spokojniejszych, cichszych miejsc. Wiele osób zaczyna unikać nadmiaru bodźców i potrzebuje więcej czasu na regenerację.
A jak wspierać taką osobę? Co jest pomocne, a czego lepiej unikać?
Aleksandra Koziołek: Przede wszystkim warto próbować zrozumieć, z czego wynika ten stan. Nie trzeba od razu czytać badań naukowych, ale dobrze jest poszerzać swoją wiedzę, korzystać z materiałów edukacyjnych czy słuchać głosu osób samorzeczniczych.
To ważne, ponieważ osoby doświadczające wypalenia często mają bardzo ograniczone zasoby, by tłumaczyć swoje potrzeby czy edukować otoczenie. Zrozumienie, że nie jest to lenistwo, brak motywacji czy „wymówka”, ale rzeczywiste przeciążenie organizmu, może być ogromnym wsparciem.
Jeśli mamy taką możliwość, warto też pomóc w praktyczny sposób – przejąć część obowiązków, odciążyć osobę w codziennych zadaniach albo wspólnie zastanowić się, które aktywności są obecnie konieczne, a które można ograniczyć lub odłożyć na później.
Jednocześnie nie można zapominać o sobie. Wspieranie osoby w kryzysie również wymaga zasobów. Jeśli czujemy, że sytuacja nas przerasta, warto poszukać wsparcia dla siebie lub skorzystać z pomocy specjalisty.
Czy jest coś, co szczególnie chciałabyś przekazać osobom autystycznym i ich bliskim na zakończenie naszej rozmowy?
Aleksandra Koziołek: Chyba najbardziej zachęcałabym do tego, żeby nie czekać na kryzys. Dobrze jest wcześniej zastanowić się, co pomaga nam wracać do równowagi, jakie sygnały świadczą o przeciążeniu i z jakich źródeł wsparcia możemy korzystać.
W kryzysie mamy zwykle ograniczony dostęp do swoich zasobów i trudniej jest podejmować decyzje. Dlatego warto zawczasu przygotować sobie własny plan działania – nawet prostą listę rzeczy, które pomagają, osób, do których można się zwrócić, czy sygnałów ostrzegawczych, na które warto zwracać uwagę.
Taki plan może później okazać się bardzo pomocny, gdy naprawdę będzie potrzebny.
Lista dobrych inicjatyw, gdzie można się zgłosić po pomoc według rekomendacji Aleksandry Koziołek:
Wsparcie płatne:
Centrum Zdrowia Psychicznego SENSO WYSOKA
WWW: https://senso-wysoka.pl/
Wsparcie niskopłatne:
Fundacja Niepodzielni
WWW: https://niepodzielni.com/
Wsparcie bezpłatne:
Równik Praw
WWW: https://www.rownik-praw.org/
Wsparcie płatne, średniopłatne i bezpłatne:
Kultura Równości
WWW: https://kulturarownosci.org/
Szukasz dodatkowych informacji o tematach poruszonych w wywiadzie? Przeczytaj powiązane artykuły:
- Zrozumieć wyczerpanie: Czym różni się wypalenie zawodowe od wypalenia autystycznego?
- Gdy wewnętrzny dyrygent gubi takt: O zaburzeniach funkcji wykonawczych w neuroatypowości
- Aleksytymia: Gdy brakuje słów, by opisać własne emocje. Przewodnik dla Ciebie i Twoich bliskich
- Maskowanie cech autystycznych – przyczyny, mechanizmy i koszty psychologiczne
- Derealizacja i depersonalizacja w autyzmie – dlaczego świat nagle wydaje się nierealny i co może pomóc?
- NICE o autyzmie u dorosłych. Jak wspierać osoby w spektrum i czego unikać według brytyjskich wytycznych?
- Regulacja układu nerwowego w ASD i ADHD – co naprawdę działa, a co jest internetowym mitem? Część 1.
- Regulacja układu nerwowego w ASD i ADHD – co naprawdę działa, a co jest internetowym mitem? Część 2.

