Rodzice dla klimatu

„Nie mamy prawa się poddać”. O zdrowiu dzieci, jakości środowiska i rodzicielskiej sprawczości

Zanieczyszczenie powietrza, hałas, brak zieleni czy coraz częstsze fale upałów to tematy, które zwykle kojarzymy z ochroną środowiska. Coraz częściej pojawiają się jednak również w dyskusjach o zdrowiu i rozwoju dzieci. Co na ten temat mówią badania? Jakie zmiany mogłyby poprawić codzienne funkcjonowanie najmłodszych, w tym dzieci atypowych? I jaką rolę mogą odegrać w tym rodzice? O tym rozmawiam z Elżbietą Lemańską-Błażowską z Fundacji Rodzice dla Klimatu.

Zacznijmy od wyjaśnienia, czym są Rodzice dla Klimatu? Jak zaczęła się Wasza działalność? Jak opowiadasz o tej inicjatywie osobom, które nie miały z nią jeszcze styczności?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Rodzice dla Klimatu to część międzynarodowego ruchu Parents for Future Global, który działa na całym świecie. W różnych krajach rozwija się on w różnym tempie i przybiera nieco inne formy, ale wszędzie łączy rodziców, którym zależy na przyszłości dzieci.

W Polsce fundację założyliśmy trzy lata temu. Wtedy podpisaliśmy akt notarialny, a po kilku miesiącach zakończył się proces rejestracji. Dziś działamy jako ruch społeczny wspierany przez fundację.

Ja sama dołączyłam do Rodziców dla Klimatu około cztery–pięć lat temu. Grupa już wtedy prężnie funkcjonowała jako nieformalny ruch i podejmowała różne inicjatywy, między innymi wspierała młodzieżowe ruchy klimatyczne.

Naszą misją jest działanie na rzecz lepszej jakości życia dzieci – zarówno naszych własnych, jak i kolejnych pokoleń. Staramy się łączyć wiedzę naukową z rodzicielską troską o zdrowie i przyszłość dzieci. Chcemy nie tylko mówić o wyzwaniach związanych z klimatem i środowiskiem, ale także pokazywać, jak wpływają one na codzienne życie rodzin i jakie działania mogą przynieść realną zmianę.

Pamiętasz moment, w którym poczułaś, że nie wystarczy już tylko obserwować tego, co dzieje się wokół, ale trzeba zacząć działać?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Myślę, że zaczęło się to dużo wcześniej. Już jako dziecko rozumiałam mechanizm globalnego ocieplenia, ale byłam przekonana, że jako społeczeństwo poradzimy sobie z tym problemem – trochę tak, jak poradziliśmy sobie z kwestią dziury ozonowej.

Przez długi czas żyłam w przeświadczeniu, że odpowiednie działania po prostu są podejmowane. Prawdziwe przebudzenie przyszło jednak, gdy byłam w ciąży. Zaczęłam wtedy zadawać sobie pytanie: na jaki świat powołuję swoje dziecko?

To nie była panika w dosłownym znaczeniu, ale bardzo silne poczucie niepokoju. Coraz wyraźniej widziałam rozdźwięk między deklaracjami a rzeczywistymi działaniami. Z jednej strony mieliśmy międzynarodowe porozumienia, strategie i ambitne cele, z drugiej – niewystarczające tempo zmian. Miałam poczucie, że wszyscy wiemy, z jakim problemem się mierzymy, ale robimy zdecydowanie za mało, żeby mu przeciwdziałać.

Wokół tematów klimatycznych pojawia się dziś wiele sporów i podziałów. Masz poczucie, że częścią Waszej działalności jest również mierzenie się z tym oporem?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Patrzę na to przede wszystkim przez pryzmat dezinformacji. Oczywiście często ma ona podłoże polityczne, ale to znacznie szerszy problem niż spór pomiędzy konkretnymi partiami czy środowiskami.

Źródła dezinformacji bywają różne. Często są związane z interesami gospodarczymi, z działalnością grup lobbystycznych czy firm, którym nie zależy na odchodzeniu od paliw kopalnych. W tym sensie antyklimatyczne przekazy są jedynie elementem większego zjawiska.

Dla mnie największym wyzwaniem jest właśnie dezinformacja – szczególnie wtedy, gdy pojawia się w przestrzeni publicznej i wpływa na decyzje społeczne oraz polityczne. To problem wielowymiarowy, ale rzeczywiście wypowiedzi polityków bywają tutaj najbardziej widoczne i najłatwiej trafiają do opinii publicznej.

W materiałach, które mi przesłałaś, pojawia się sporo badań dotyczących wpływu środowiska na zdrowie dzieci. Jednocześnie sami badacze często podkreślają ograniczenia takich analiz i zwracają uwagę, że nie zawsze da się jednoznacznie oddzielić wpływ zanieczyszczeń od innych czynników. Z Waszej perspektywy, które zagrożenia środowiskowe są dziś dla dzieci najbardziej niepokojące?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Trudno wskazać jedno najważniejsze zagrożenie, bo środowisko, w którym żyjemy, oddziałuje na dzieci na wiele różnych sposobów. Mówimy oczywiście o jakości powietrza, ale także o zanieczyszczeniach chemicznych obecnych w naszym otoczeniu – choćby w żywności czy materiałach, z których wykonane są przedmioty codziennego użytku. Do tego dochodzą skutki zmiany klimatu, takie jak coraz częstsze fale upałów.

Niedawno UNICEF opublikował raport pokazujący, że dzieci należą do grup szczególnie wrażliwych na skutki zmiany klimatu. Oczywiście poziom narażenia wygląda inaczej w zależności od miejsca na świecie – inne wyzwania stoją przed dziećmi w Nepalu, inne przed dziećmi w Polsce czy Wielkiej Brytanii. Nie zmienia to jednak faktu, że wpływ środowiska na zdrowie dzieci staje się coraz lepiej udokumentowany.

Jeśli chodzi o badania dotyczące zanieczyszczeń i neurorozwoju, rzeczywiście każde pojedyncze badanie ma swoje ograniczenia. Badacze są zobowiązani do wskazywania czynników, które mogły wpłynąć na wyniki, oraz obszarów wymagających dalszych analiz. Jednak kiedy spojrzymy na cały dorobek naukowy, a nie na pojedyncze publikacje, zaczyna wyłaniać się pewien obraz. Coraz więcej badań wskazuje na związki pomiędzy czynnikami środowiskowymi a zdrowiem psychicznym oraz funkcjonowaniem poznawczym dzieci.

Na przykład Europejska Agencja Środowiska zwraca uwagę na takie czynniki jak zanieczyszczenie powietrza czy hałas. To właśnie one najczęściej pojawiają się w badaniach analizujących wpływ środowiska na zdrowie psychiczne i dobrostan. Dla nas jest to ważny sygnał, że jeśli chcemy poważnie rozmawiać o zdrowiu dzieci, nie możemy pomijać jakości środowiska, w którym dorastają.

Wspomniałaś wcześniej, że działacie znacznie szerzej niż tylko wokół tematu klimatu. Jak wyglądają Wasze działania w praktyce? Nad czym pracujecie obecnie?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Ja staram się wykorzystywać każdą okazję do rozmowy o tych tematach. Kiedy pojawia się przestrzeń do działania, trudno mi przejść obok niej obojętnie.

Obecnie dużo uwagi poświęcamy wdrażaniu unijnej dyrektywy AAQD dotyczącej jakości powietrza. Zakłada ona stopniowe zaostrzanie norm dla najbardziej szkodliwych zanieczyszczeń, takich jak tlenki azotu czy pyły zawieszone. To ważny moment, bo decyzje podejmowane dziś będą miały wpływ na zdrowie mieszkańców przez kolejne lata.

W związku z tym przygotowaliśmy apel pod hasłem „To wzięło się z powietrza?!”. Nazwa jest przewrotna, ale dobrze oddaje sedno problemu. Kiedy spojrzymy na wyniki badań dotyczących wpływu jakości powietrza na zdrowie, okazuje się, że wiele problemów zdrowotnych rzeczywiście może mieć związek z tym, czym oddychamy. Jednocześnie świadomość społeczna w tym obszarze nadal jest zaskakująco niska.

Większość osób kojarzy zanieczyszczenie powietrza głównie z chorobami układu oddechowego. Znacznie rzadziej mówi się o jego wpływie na alergie, choroby skóry czy układ krążenia, choć badania pokazują, że te związki również istnieją.

Dlatego jednym z naszych postulatów jest lepsze informowanie społeczeństwa o zagrożeniach związanych z jakością powietrza. Chcielibyśmy, żeby osoby z grup szczególnie wrażliwych – na przykład kobiety w ciąży, osoby z astmą czy innymi schorzeniami – otrzymywały jasne i praktyczne informacje, które pozwolą im lepiej chronić swoje zdrowie.

Uważamy, że wiedza o wpływie środowiska na zdrowie powinna być łatwo dostępna i przekazywana w sposób zrozumiały. Dopiero wtedy ludzie mogą podejmować świadome decyzje dotyczące siebie i swoich rodzin.

Wspomniałaś również o ADHD. Czy uważasz, że ta grupa także powinna być uwzględniana w takich działaniach informacyjnych?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Tak. Coraz więcej badań wskazuje na związek pomiędzy jakością powietrza a funkcjami poznawczymi, takimi jak koncentracja uwagi czy pamięć. To obszary, które dla wielu osób z ADHD już same w sobie stanowią wyzwanie.

Dlatego uważam, że również szkoły i osoby pracujące z dziećmi powinny mieć dostęp do tej wiedzy. Nie chodzi o to, by szukać jednej przyczyny wszystkich trudności, ale żeby lepiej rozumieć czynniki, które mogą wpływać na codzienne funkcjonowanie.

Rzeczywiście, w części badań pojawiają się właśnie takie obszary jak koncentracja uwagi czy pamięć robocza – funkcje, które dla osób z ADHD bywają szczególnie wymagające.

Elżbieta Lemańska-Błażowska: I myślę, że ta wiedza może być dla wielu osób po prostu pomocna. Kiedy ktoś z ADHD zmaga się z trudnościami, łatwo pojawia się przekonanie, że powinien radzić sobie lepiej. Tymczasem nie na wszystkie czynniki mamy wpływ. Świadomość, że środowisko również może odgrywać pewną rolę, pozwala spojrzeć na te trudności z większym zrozumieniem i życzliwością wobec samego siebie.

Wspomniałaś o edukacji i budowaniu świadomości. Czy na tym głównie koncentrują się Wasze działania, czy angażujecie się również w inne inicjatywy?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Staramy się działać przede wszystkim systemowo. Jednym z przykładów jest Parlamentarny Zespół ds. Rodziców dla Klimatu, któremu przewodniczy prof. Alicja Chybicka, dziecięca onkolożka. To przestrzeń do rozmowy z ekspertami, przedstawicielami instytucji publicznych i decydentami. W trakcie posiedzeń omawiamy konkretne problemy, przedstawiamy rekomendacje i kierujemy pytania do ministerstw oraz innych instytucji odpowiedzialnych za zdrowie, edukację czy środowisko.

Jednocześnie prowadzimy wiele działań edukacyjnych skierowanych bezpośrednio do szkół i społeczności lokalnych.

Możesz podać kilka przykładów?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Obecnie realizujemy między innymi warszawski projekt „Republika Spoko”, powiązany z termomodernizacją szkół. Uczniowie i nauczyciele uczestniczą w warsztatach dotyczących środowiska i jakości życia, a dzieci tworzą własne „rządy”, przygotowują postulaty i uczą się, jak wpływać na swoje otoczenie. Projekt obejmuje również działania związane z badaniem jakości powietrza wokół szkół.

Prowadzimy także projekt „Kropla Wiedzy”, skierowany do szkół z województw podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego. Koncentrujemy się w nim na edukacji dotyczącej wody, retencji oraz sposobów gospodarowania zasobami wodnymi w najbliższym otoczeniu.

Dużo mówicie również o przestrzeni wokół szkół.

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Tak, bo szkoła jest miejscem, w którym dzieci spędzają znaczną część dnia. Dlatego stworzyliśmy koncepcję „Przestrzeń dla Rozwoju”, która pokazuje, jak mogłaby wyglądać szkoła przyjazna zdrowiu i dobrze przygotowana na wyzwania związane ze zmianami klimatu.

Mówimy tutaj zarówno o zieleni wokół szkół, ograniczaniu ruchu samochodowego i hałasu, jak i o poprawie jakości powietrza czy modernizacji samych budynków. Chcielibyśmy, aby szkoły były miejscami, które wspierają zdrowie, dobre samopoczucie i rozwój dzieci, a jednocześnie stanowiły przykład nowoczesnych i odpowiedzialnych rozwiązań dla całych społeczności lokalnych.

Coraz więcej badań pokazuje, że otoczenie, w którym uczą się dzieci, ma znaczenie dla ich dobrostanu, koncentracji i możliwości rozwoju. Dlatego traktujemy szkoły jako jeden z najważniejszych obszarów naszych działań.

A gdzie można Was spotkać poza szkołami i projektami edukacyjnymi?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Staramy się być obecni wszędzie tam, gdzie możemy rozmawiać z ludźmi bezpośrednio. Uczestniczymy w konferencjach, wydarzeniach miejskich, festynach rodzinnych czy inicjatywach organizowanych przez szkoły i samorządy.

Prowadzimy również newsletter, w którym informujemy o aktualnych działaniach i wydarzeniach. To najprostszy sposób, żeby być na bieżąco z tym, czym zajmujemy się w danym miesiącu.

Przez pewien czas pracowałam w szkole i pamiętam, że niektóre inicjatywy związane ze zdrowiem czy środowiskiem spotykały się z pewnym oporem. Czy dziś widzisz zmianę w podejściu szkół do takich tematów?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: To bardzo zależy od konkretnej szkoły i samorządu. Są placówki, które od lat wdrażają rozwiązania związane ze zdrowiem, bezpieczeństwem czy jakością środowiska i są otwarte na nowe pomysły. Są też takie, które dopiero zaczynają tę drogę. Jak w wielu innych obszarach, trudno mówić o jednym, wspólnym podejściu.

Z naszej perspektywy szkoły, nauczyciele i rodzice są przede wszystkim sojusznikami. Nie postrzegamy ich jako tych, którzy mają samodzielnie rozwiązać problem. Wiele zmian wymaga wsparcia systemowego – odpowiednich przepisów, programów finansowania i długofalowej polityki publicznej.

Dobrym przykładem są działania związane z otoczeniem szkół. Jeśli chcemy poprawić jakość powietrza, ograniczyć hałas czy zwiększyć bezpieczeństwo dzieci w drodze do szkoły, potrzebne są rozwiązania wykraczające poza możliwości pojedynczej placówki. Wymaga to współpracy samorządów, ministerstw i instytucji odpowiedzialnych za planowanie przestrzeni czy transport.

W wielu krajach Europy takie programy funkcjonują już od lat. Widzimy przykłady działań, które poprawiają bezpieczeństwo dzieci, ograniczają ruch samochodowy w pobliżu szkół i jednocześnie wpływają na jakość powietrza. Przykładem jest projekt Hjertesone (Strefy serc) w Norwegii czy „Rues aux écoles” (Szkolne ulice) w Paryżu – inicjatywy nakierowane na tworzenie bezpiecznych przestrzeni wokół szkół. To pokazuje, że takie zmiany są możliwe.

Jednocześnie mam poczucie, że punktem wyjścia nadal pozostaje świadomość społeczna. Dopóki jako rodzice nie będziemy dostrzegać związku pomiędzy środowiskiem a zdrowiem dzieci, trudno będzie budować poparcie dla zmian systemowych. Często patrzymy na codzienne decyzje wyłącznie przez pryzmat wygody – na przykład podwożenia dziecka samochodem pod same drzwi szkoły – nie zastanawiając się nad ich szerszymi konsekwencjami.

W materiałach, które mi podesłałaś, było ciekawe badanie, dotyczące wpływu zieleni i otoczenia na funkcjonowanie dzieci. Gdybyś miała wskazać kilka najważniejszych elementów przyjaznej przestrzeni wokół szkoły, na co zwróciłabyś uwagę?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Przede wszystkim na bezpieczeństwo. Mam na myśli zarówno bezpieczeństwo fizyczne, jak i ograniczanie czynników, które negatywnie wpływają na zdrowie dzieci.

Dlatego uważam, że strefa wejścia do szkoły nie powinna jednocześnie pełnić funkcji strefy parkowania czy intensywnego ruchu samochodowego. W praktyce bardzo często jest odwrotnie – dzieci wchodzą do szkoły przez przestrzeń zdominowaną przez samochody, hałas i spaliny.

Drugim ważnym elementem jest zieleń. Nie chodzi jednak wyłącznie o jej obecność, ale również o jakość i sposób projektowania. Dobrze zaplanowana zieleń daje cień, poprawia komfort termiczny, wspiera retencję wody i pomaga tworzyć bardziej przyjazne otoczenie.

Istotne jest również ograniczanie źródeł zanieczyszczeń powietrza oraz hałasu. Mówimy więc nie tylko o ruchu samochodowym, ale także o sposobie zagospodarowania przestrzeni wokół szkół i miejsc, w których przebywają dzieci.

Mam wrażenie, że część tych decyzji wykracza już poza możliwości samych szkół.

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Zdecydowanie tak. Szkoły mogą wiele zrobić na własnym terenie, ale ogromne znaczenie ma również to, co dzieje się wokół nich.

To już kwestia planowania przestrzennego i decyzji podejmowanych przez samorządy. To one decydują o tym, jakie funkcje pojawią się w sąsiedztwie szkół, jak będzie wyglądał ruch samochodowy, gdzie powstaną nowe inwestycje i czy potrzeby dzieci zostaną uwzględnione przy projektowaniu przestrzeni.

Mam poczucie, że często deklarujemy, iż dobro dzieci jest dla nas priorytetem, ale nie zawsze znajduje to odzwierciedlenie w konkretnych decyzjach dotyczących otoczenia, w którym dzieci na co dzień funkcjonują.

Jeśli chcemy wspierać ich samodzielność, zdrowie i rozwój, musimy patrzeć na przestrzeń również z ich perspektywy. Potrzebujemy miejsc bezpiecznych, funkcjonalnych i przyjaznych dzieciom, a nie wyłącznie wygodnych dla dorosłych.

Wspominałaś wcześniej, że działacie w różnych częściach Polski. Gdzie dziś można spotkać Rodziców dla Klimatu?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Najliczniejsze grupy działają obecnie we Wrocławiu, Warszawie oraz na Śląsku. Mamy też osoby zaangażowane w Łodzi, Gdyni czy Krakowie, a także w mniejszych miejscowościach – między innymi na Dolnym Śląsku i w Beskidach.

Jesteśmy ruchem tworzonym przez rodziców z bardzo różnych miejsc i środowisk. Łączy nas przekonanie, że kwestie związane ze zdrowiem dzieci, jakością środowiska i przyszłością kolejnych pokoleń dotyczą nas wszystkich, niezależnie od tego, czy mieszkamy w dużym mieście, czy w niewielkiej miejscowości.

Cały czas staramy się docierać do nowych osób i budować lokalne społeczności. Wiele osób trafia do nas dlatego, że dostrzega problemy, o których rozmawiamy, i szuka sposobu, by zamienić poczucie bezradności na poczucie sprawczości.

Co powiedziałabyś rodzicowi, który podziela Wasze obawy, ale nie ma czasu, by aktywnie angażować się w działalność społeczną?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Przede wszystkim zachęciłabym do pozostania z nami w kontakcie. Niedawno uruchomiliśmy newsletter „Oddech dla przyszłości”, który powstał właśnie z myślą o osobach, które chcą lepiej poznać nasze działania i dowiedzieć się, jak mogą się zaangażować na miarę swoich możliwości.

Oprócz informacji o prowadzonych projektach publikujemy tam również praktyczne podpowiedzi i inspiracje. Pokazujemy, jakie działania można podjąć lokalnie – czasem naprawdę niewielkim nakładem czasu i energii. Może to być udział w konsultacjach społecznych, wsparcie konkretnej inicjatywy, rozmowa ze szkołą dziecka czy organizacja lokalnego wydarzenia promującego bezpieczniejszą i bardziej przyjazną przestrzeń dla dzieci.

Chcemy pokazywać, że zmiana nie zawsze zaczyna się od dużych kampanii. Czasem wystarczy jeden mały krok, który zainspiruje kolejne osoby do działania.

Oczywiście zachęcamy również do dołączenia do Rodziców dla Klimatu. Jesteśmy społecznością, która dzieli się wiedzą, doświadczeniem i kontaktami. Wiele osób trafia do nas z własnym pomysłem na działanie, a my staramy się pomóc im znaleźć odpowiednie narzędzia, ekspertów czy partnerów do współpracy.

Mam takie osobiste doświadczenie – kiedy sama dołączyłam do ruchu, początkowo angażowałam się w istniejące inicjatywy. Z czasem zaczęłam proponować własne działania i otrzymałam wsparcie innych osób. Myślę, że właśnie na tym polega siła takich społeczności: nie tylko działamy razem, ale też pomagamy sobie nawzajem zamieniać pomysły w konkretne działania.

Brzmi to jak dobra przestrzeń dla osób, które chcą zrobić pierwszy krok, ale nie wiedzą jeszcze, od czego zacząć.

Elżbieta Lemańska-Błażowska: Dokładnie. Czasami potrzeba jedynie inspiracji albo poczucia, że nie jest się z tym samemu. Nawet niewielkie działania mają znaczenie, zwłaszcza gdy podejmuje je wiele osób.

Na koniec chciałabym zapytać o coś bardziej osobistego. W naszej rozmowie wiele razy pojawiał się temat wyzwań, ograniczeń i tego, jak dużo pracy wciąż jest do wykonania. Co daje Ci nadzieję? Czy widzisz jakieś sygnały, że coś zaczyna się zmieniać?

Elżbieta Lemańska-Błażowska: To nie jest prosta odpowiedź, bo działanie w tym obszarze to trochę historia wzlotów i upadków. Są momenty, kiedy wszystko wydaje się iść do przodu, ale są też takie, kiedy człowiek czuje frustrację i bezradność.

Dużym wyzwaniem jest choćby dezinformacja. Czasem pojawiają się głosy, które bardzo głośno podważają potrzebę zmian, mimo że nie stoją za nimi żadne rzetelne argumenty. To bywa męczące.

Jednocześnie ogromną siłę daje mi społeczność ludzi, których spotkałam dzięki Rodzicom dla Klimatu. Często mówię o nich „moja wioska” – grupa osób, które wzajemnie się wspierają, motywują i pomagają sobie nie tracić wiary w sens działania.

Z biegiem lat takich osób wokół mnie jest coraz więcej. Miałam momenty, kiedy naprawdę myślałam o tym, żeby się wycofać i odpuścić. I wtedy niemal zawsze pojawiał się ktoś albo coś, co przypominało mi, dlaczego to wszystko ma znaczenie. Czasem była to rozmowa, czasem nowa inicjatywa, czasem spotkanie z osobą, która chciała się zaangażować. Nagle okazywało się, że otwierają się kolejne drzwi i pojawiają się nowe możliwości działania.

Jeśli więc miałabym powiedzieć, co daje mi nadzieję, to przede wszystkim ludzie. Ludzie, którym zależy i którzy chcą działać razem.

A co nie pozwala mi się poddać? Myślę, że odpowiedź jest bardzo prosta. Jestem mamą. Powołałam na świat dziecko i czuję odpowiedzialność za to, żeby zrobić wszystko, co w mojej mocy, by zapewnić mu jak najlepsze warunki do życia i rozwoju.

Ale nie chodzi tylko o moje dziecko. Chodzi również o wszystkie dzieci. Wierzę, że jako rodzice mamy obowiązek patrzeć szerzej i troszczyć się o świat, w którym będą dorastały kolejne pokolenia.

Dlatego nawet jeśli czasem jest trudno, uważam, że jako rodzice nie mamy prawa się poddać.

Źródła i lektury:

Więcej o inicjatywie Rodzice dla Klimatu:

Projekty badawcze:

Raporty:

Badania naukowe dotyczące związku między środowiskiem a zdrowiem dzieci:

  • Singh N, Buczyłowska D, Baumbach C, Bratkowski J, Mysak Y, Wierzba-Łukaszyk M, Sitnik-Warchulska K, Skotak K, Lipowska M, Izydorczyk B, Szwed M, Dzhambov AM, Markevych I. Pathways linking greenspace to behavioural problems in Polish children. Heliyon. 2024 May 18;10(10):e31435. doi: 10.1016/j.heliyon.2024.e31435. PMID: 38818196; PMCID: PMC11137514 Przejdź →
  • Dorota Buczyłowska, Nitika Singh, Clemens Baumbach, Jakub Bratkowski, Yarema Mysak, Maja Wierzba-Łukaszyk, Katarzyna Sitnik-Warchulska, Krzysztof Skotak, Małgorzata Lipowska, Bernadetta Izydorczyk, Marcin Szwed, Iana Markevych, Angel M. Dzhambov, Lifelong greenspace exposure and ADHD in Polish children: Role of physical activity and perceived neighbourhood characteristics, Journal of Environmental Psychology, Volume 96, 2024, 102313, ISSN 0272-4944, https://doi.org/10.1016/j.jenvp.2024.102313 Przejdź →
  • Mikołaj Compa, Clemens Baumbach, Katarzyna Kaczmarek-Majer, Dorota Buczyłowska, Gabriela Oliwia Gradys, Krzysztof Skotak, Anna Degórska, Jakub Bratkowski, Maja Wierzba-Łukaszyk, Yarema Mysak, Katarzyna Sitnik-Warchulska, Małgorzata Lipowska, Bernadetta Izydorczyk, James Grellier, Dariusz Asanowicz, Iana Markevych, Marcin Szwed, Air pollution and attention in Polish schoolchildren with and without ADHD, Science of The Total Environment, Volume 892, 2023, 164759, ISSN 0048-9697, https://doi.org/10.1016/j.scitotenv.2023.164759 Przejdź →
  • Carter SA, Rahman MM, Lin JC, Shu YH, Chow T, Yu X, Martinez MP, Eckel SP, Chen JC, Chen Z, Schwartz J, Pavlovic N, Lurmann FW, McConnell R, Xiang AH. In utero exposure to near-roadway air pollution and autism spectrum disorder in children. Environ Int. 2022 Jan;158:106898. doi: 10.1016/j.envint.2021.106898. Epub 2021 Oct 6. PMID: 34627014; PMCID: PMC8688235. Przejdź →
  • Czubaj-Kowal, M., Kurzawa, R., Mazurek, H., Sokołowski, M., Friediger, T., Polak, M., & Nowicki, G. J. (2021). Relationship Between Air Pollution and the Concentration of Nitric Oxide in the Exhaled Air (FeNO) in 8–9-Year-Old School Children in Krakow. International Journal of Environmental Research and Public Health, 18(13), 6690. https://doi.org/10.3390/ijerph18136690 Przejdź →
  • Czubaj-Kowal, M., Kurzawa, R., & Nowicki, G. (2022). Impact of air pollution on the concentration of nitric oxide in the exhaled air (FeNO) in children – a review of the literature on the subject. Journal of Education, Health and Sport, 12(1), 92–105. https://doi.org/10.12775/JEHS.2022.12.01.007 Przejdź →
  • Roche, I.V., Ubalde-Lopez, M., Daher, C. et al. The Health-Related and Learning Performance Effects of Air Pollution and Other Urban-Related Environmental Factors on School-Age Children and Adolescents—A Scoping Review of Systematic Reviews. Curr Envir Health Rpt 11, 300–316 (2024). https://doi.org/10.1007/s40572-024-00431-0 Przejdź →

Dodaj komentarz